Miłość wg Wiśniewskiego – Miłość oraz inne dysonanse

Miłość wg Wiśniewskiego – Miłość oraz inne dysonanse

 

 

Tytułem wstępu – miłość

„Całe szczęście, że nie napisałam recenzji książki Miłość oraz inne dysonanse zaraz po jej przeczytaniu. Buzowało we mnie sporo emocji, głównie rozczarowanie i irytacja.
Sposób w jaki autor opisuje bohaterów i snuje opowieść pozostawia – przynajmniej dla mnie – wiele do życzenia. Słowo „dysonans” pojawia się ze dwa razy w tekście nieoczekiwanie i jakby na siłę i oddaje charakter tej książki. Bo oto mamy bohaterów potłuczonych życiowo, nieporadnych, pokrzywdzonych, niesprawczych, nieobudzonych.
Ponadto bohater płci męskiej uznawany jest za osobę ponadprzeciętną, choć on sam, w niezwykle irytujący sposób, wydaje się nie zdawać zupełnie z tego sprawy. Wymądrza się i politykuje. Miała to być książka o miłości. Była o beznadziei – jak dla mnie. P.S. Daje „może być”, bo muzyka jednak brzmiała.”

Taką oto króciutką recenzję wystosowałam dla lubimyczytać.pl dla książki Janusz Leona Wiśniewskiego Miłość oraz inne dysonanse i książkę czym prędzej odkładam na półkę. Pokusiłam się jeszcze o przejrzenie recenzji innych Czytelników chcąc poznać ich wrażenia. Okazało się, że więcej osób oceniło tę książkę negatywnie a próżność stała się słowem klucz.

Poza tym raziły mnie błędy (a może takie to literackie zabiegi?) typu „czas to pieniądze” albo użycie słowa „kakaem”, gdzie, jak pisze Pan Mirosław Bańko: „Tylko w potocznym języku mówionym. W starannej wypowiedzi ustnej, a w języku pisanym bezwyjątkowo, należy używać formy kakao we wszystkich przypadkach obu liczb.”

Cytat, który uważam za interesujący:

Na początku był głos… – opowiadał jeden z profesorów – muzyka pojawiła się dopiero później, jako ozdoba i dodatek.