Magia olewania – bez magii?

Magia olewania – bez magii?

Ostatnio dowiedziałam się, że są ludzie, którzy nigdy w życiu nie byli w bibliotece! Dla mnie nie do wiary! Ja pół mojej młodości spędziłam poszukując co tydzień nowej książki. Wybierałam z nabożeństwem, pieczołowitością po okładce i opisie z tyłu książki i decydowałam się na coś w zależności od nastroju i zapotrzebowania.

No ale są inne czasy. Spędzamy czas na fejsbuczku, pijąc zielone koktajle i wylegując się na plażach Sopotu, a książki wybieramy w księgarniach internetowych;) Tak też zrobiłam tym razem. I jak się pomyliłam! Książka, którą sobie wybrałam okazała się tego ani trochę nie warta.

Po kolei.

Mimo że już jestem po trzydziestce nadal szukam swojej drogi, uczę się nieustannie i odkrywam nowe możliwości, weryfikuję wiedzę, którą już posiadłam, aktualizuję. I jak zobaczyłam tytuł: The life changing magic of not giving a fuck; w ślicznej białej okładce z połyskliwym malinowym napisem… to zapragnęłam mieć tę książkę w rękach. A jak jeszcze przeczytałam, że autorka ukończyła Harvarda (och, mam taką słabostkę) to byłam już zdecydowana. I spodziewałam się wszystkiego najlepszego.

Magia olewania  – obiecujący początek:

Not giving a fuck means taking care of yourself first – like affixing your own oxygen mask before helping other.

Zakupiłam 2 książki: Marie Kondo podarowałam Siostrze.

Autorka zachęca, by zająć się sobą, by olać te wszystkie małe denerwujące nas rzeczy i sprawy. Kolega na fejsie, który dzieli się fociami śniadania, obiadu i kolacji dzień w dzień? Modny serial, który zaczęłaś oglądać, ale w ogóle Cię nie wciągnął? Niedopasowane buty do sukienki? Ale i poważniej – by wybrać pracę i zajęcia, które będą nam odpowiadać i będą nas cieszyć.

I stopped keeping track of my vacantion days like a prisoner tallying her sentence in hash marks on the cell-block wall.

Wykonanie inwentaryzacji własnych upodobań i potrzeb pomoże w skutecznym odrzuceniu plew od ziaren.

I call it NotSorry Method. It has two steps:
1. Deciding what you don’t give a fuck about
2. Not giving a fuck about those things
And of course, „Not Sorry” is how you should feel when you’ve accomplished this.

Choć metoda ma tylko 2 kroki, zadanie nie należy bynajmniej do najprostszych. Wymaga poświęcenia czasu na siebie i na myślenie; wymaga również uczciwości, a wszystko to – jak mawia moja Mama – nie są proste sprawy.

Przy tym może pomóc ćwiczenie:

A visualization exercise

Sit down. Relax.
I want you to take a minute and do a free-form visualization of all the things that currently feel pressured – by freinds, family, society, or even your own twisted sense of obligation – to give a fuck about.
These could include, but are not limited to: matching your belt to tour handbag, LinkedIn, eating local, hot yoga, paleo diets, the Harry Potter books, kombucha, „trending”, Jeremy Corbyn, podcasts, ponchos-as-fashion, the ballet, Bret Easton Ellis, hashtags, fair-trade coffee, the Cloud, other people’s children, sanctimonious Christians, understanding China’s economy, #catsofinstagram, X Factor, your father’s new wife, and/or Glastonbury.

I jeśli o mnie chodzi to byłoby na tyle. Następne rozdziały to odmienianie przez przypadki tego, co już zostało powiedziane. I – niestety – pozostanie przy sprawach trywialnych, błahostkach, bzdurkach. I choć uporządkowanie tych elementów w głowie naprawdę pozwala na głębszy oddech to królik z kapelusza nie wyskoczył. Spodziewałam się większej ilości rozwiązań, narzędzi, pomysłów… magii!

Ale tak sobie myślę, że ta książka nie była adresowana do mnie. Raczej do tej grupy odbiorców dla której powstał film, który wklejam poniżej.

 
 
 



  • Z wylogowywaniem się masz świętą rację. Dla mnie przez długi czas social media ograniczały się do blogów i fcb, ale ostatnio odkryłam Instagrama i muszę przyznać, że jestem nim zachwycona. Taki świat w pigułce. Jak wiadomo jednak – z lekami trzeba ostrożnie…:)

  • To zdaje się wina i postępu, i dobrobytu co pozostaje raczej powodem do zadowolenia:)

  • Kasia Jankowiak

    Ja też prawie że wychowałam się w bibliotece, panie bibliotekarki to nawet dzwoniły do mnie do domu jak dostały jakieś nowości 🙂 Teraz jednak książki głównie kupuję lub pożyczam od znajomych.

  • Ojej! To zacznę od początku.
    Ja byłam zdziwiona gdy poznałam ludzi, którzy nie wiedzą czym biblioteka jest. Młodych ludzi – to prawda, ale jednak. Okazuje się, że w szkole zostali poinformowani, że mogą pożyczyć książki z biblioteki, a rodzicom nigdy nie przyszło do głowy, by się z pociechą tam wybrać. Zatem nie tak dawno rozmawiałam z 12 latkiem, któremu wydawało się, że książki pożycza się od bibliotekarek. Z ich prywatnych zbiorów. Jego rok młodsza koleżanka uważała, że biblioteka to miejsce, w którym są książki nauczycieli. Słyszałam też wersję, że za wypożyczenie książki trzeba zapłacić np. 30gr. Więc taaaaak. 😛
    Co do magii olewania. Wiesz, jestem zwolenniczką olewania niektórych rzeczy, bo po postu nie mam czasu ani chęci przejmować się wszystkim. 😀 Pracuję nad sobą, aby przejmować się jak najmniej, po prostu robić swoje najlepiej jak potrafię z największą radością na jaką mnie stać, a przyjmować tylko konstruktywną krytykę. Ale będę szczera – chociaż jestem książkomaniaczką nie trafiłam jeszcze na lekturę o olewaniu, która przyniosłaby mi konkretne rozwiązania i nie wiem czy taka chociażby powstała.
    Obejrzałam filmik z nieukrywanym ironicznym uśmiechem. Po trochu i ja tak robię, bo jak inaczej nazwać planowanie postu „o spontanicznym wydźwięku” na facebooku? Ale walczę z tym, mimo, że social media tworzy atmosferę wymagającego towarzystwa i sprzyja fałszowi. Dlatego pozostanę zwolenniczką „im mniej tym lepiej”. Blog i facebook mi wystarczą, za instagramy, snapy i inne rozrywki, na które zwyczajnie nie mam czasu, więc przynajmniej na razie byłaby to w większości sztuczna zabawa, podziękuję. Jednak musimy wziąć pod uwagę, że my jeszcze umiemy się wylogować, a dla wielu osób, zwłaszcza tych, które o popularność zabiegać potrzebują, może to być niemożliwe. Życie tam może być prawdziwsze niż tu i może wtedy „Magia olewania” przyniesie więcej magii?
    Pozdrawiam ciepło! 🙂