Kosmetyki cruelty free

Wiadomo już od dawna, że ludzie nie śledziliby programów informacyjnych gdyby nie złe wiadomości. Gdyby nie przykre wydarzenia w naszym życiu, nie wiedzielibyśmy czym jest szczęście i dobro. I choć kłótni i awantur najlepiej jest unikać to czasem są źródłem pozytywnych wydarzeń.

Tak jest w przypadku instagramowej kłótni pań Kingi Rusin i Małgorzaty Rozenek. Poszło o kosmetyki testowane na zwierzętach – nie będę się tu ze szczegółami rozpisywać, bo to nie portal plotkarski, ale należy wiedzieć, że jedna z pań oskarżyła drugą o reklamowanie swoich kosmetyków wykorzystując walkę o prawa zwierząt. I zaczęły się słowne przepychanki, by po kilku dniach spór ucichł. Jednak myślę, że w wielu domach rozgorzała dyskusja na ten temat. I dobrze! Spór jak wyrzucony kamień w wodę wzbił falę rozmów i zwiększył ilość zapytań u wujka Googla jak to jest naprawdę z tymi kosmetykami.

Lepiej w Indiach niż w Polsce?

Także i u mnie. Rozpoczynając przygodę z ograniczaniem spożycia mięsa zdawałam sobie sprawę, że to dopiero początek drogi ku polepszeniu bytu zwierząt. Wykorzystywane są przecież nie tylko w branży spożywczej, ale również w odzieżowej gdzie ich skóra garbowana jest na buty, spodnie czy torebki, w laboratoriach medycznych jako zwierzęta do testów leków czy – pozostając przy leczeniu – w szeregu zajęć terapeutycznych takich jak hipoterapia, delfinoterapia czy dogoterapia Zwierzęta służą nam jako towarzysze życia lub jako pomoc w pracy np. na polu czy w służbie celnej lub jako atrakcja turystyczna. No i oczywiście wykorzystywane są w testach kosmetycznych. Jak widać mamy cały wachlarz użyteczności. Czasem zwierzę ma więcej szczęścia rodząc się krową w Indiach a czasem mniej trafiając w Polsce do rzeźni.

Co więc poza ograniczaniem mięsa?

Nie wyobrażam sobie zimowej niedzieli bez talerza rosołu. Wiadomo – przyzwyczajenia można zawsze zmienić, ale na to nie jestem jeszcze gotowa. To dla mnie niezastąpiony comfort-food. Mogę obyć się bez plasterka wędliny na kanapce, bez schabowego z ziemniakami, ale bez rosołu nie dam rady (wytrzymałam rok), dlatego piszę o ograniczeniu spożycia. Zrezygnowałam też z kupowania skórzanych torebek – jest teraz taki wybór w skórze ekologicznej, że to byłby doprawdy już grzech;) Natomiast zdarza mi się kupić skórzane buty czy góralskie skórzane kapcie. W domu mam psa, który chyba ma lepsze życie niż niejeden człowiek – pyszna karma, łakocie od wszystkich członków rodziny (zawsze coś zostanie z obiadu, a nawet jak nie zostanie, to i tak zostanie), wygodne miejsce na kanapie i miliard przytulańców dziennie. Teraz czas zadbać o kolejne zwierzęta i zająć się tematem kosmetyków.

Probówki… http://www.dahlstroms.com 

Wujek Google

Całkowity zakaz testowania kosmetyków i ich składników na terytorium UE obowiązuje od września 2004. Zakaz wprowadzania testowanych kosmetyków i składników na rynek od marca 2009 a 11.03.2013 wprowadzono definitywny zakaz obrotu kosmetykami testowanymi na zwierzętach. Tyle jeśli chodzi o daty. Skoro w Europie obowiązuje zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach to luz – mogę swobodnie wejść do drogerii i wybrać co mi się podoba! Przecież wszystkie są cruelty free – pomyślisz sobie. Niestety! Jak zwykle trzeba czytać między słowami…

Cruelty free w Europie, ale nie na świecie

Tak, zakazy obowiązują na terenie Unii Europejskiej, a nie na całym świecie. Więc jeśli firma chce sprzedawać swoje produkty np. w Chinach to kosmetyki, ich składniki muszą przejść szereg testów na zwierzętach. Firma więc nie jest już de facto cruelty free… Część firm zdecydowało się nie sprzedawać na takich rynkach swoich kosmetyków, ale wiele tak. Jest to przecież ogromny rynek i ogromne pieniądze… Podjęte zostały przez Parlament Europejski kroki mające na celu zmienić tę sytuację. W lutym zeszłego roku Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności przyjęła projekt, w którym wzywa do wprowadzenia do 2023 r. globalnego zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach jak i do sprzedaży nowo testowanych na zwierzętach kosmetyków. Ale to dopiero za kilka lat.

Co teraz?

Zrobiłam research w internecie i przegląd swojej kosmetyczki, i nie wyglada to ciekawie. Większość marek, które używałam do tej pory, sprzedaje na rynkach gdzie kosmetyki testowane są na zwierzętach, czyli nie są cruelty free 🙁  Ale o tym w następnym wpisie. Teraz czas coś przegryźć – zupkę warzywną, albo jabłko. Do wyboru!

 

Źródła:
https://www.otwarteklatki.pl/kosmetyki-testowane-na-zwierzetach/
http://europa.eu/rapid/press-release_IP-13-210_pl.htm 
https://www.rp.pl/Ochrona-srodowiska/302219946-PE-chce-swiatowego-zakazu-testowania-kosmetykow-na-zwierzetach.html