Terapia lasem a sekretne życie drzew

Terapia lasem staje się z dnia na dzień coraz bardziej popularna. Do lasów uczą się chodzić zestresowani, rozkojarzeni, mający podjąć trudną decyzję, szukający wyciszenia, relaksu. Również osoby z niepełnosprawnością intelektualną, z autyzmem znajdują w lesie wyciszenie, poprawia się im koncentracja. Do lasu warto wyskoczyć gdy podniesie się nam ciśnienie. Szum zielonych liści, zapach żywicy i ćwierkające wesoło ptaki krok za krokiem będą poprawiać nam samopoczucie.

O terapii lasem nie miałam pojęcia gdy przeprowadziłam się nad zimne Morze Północne ładnych kilka lat temu. Jak zwykle wychodziłam regularnie na spacery z psem, wycieczki krajoznawcze i siadywałam w przydrożnych restauracyjkach pogapić się na ludzi przy kubku herbaty. Zauważyłam jednak, że przebywanie na świeżym powietrzu nie relaksuje mnie jak wcześniej. Na początku przypisywałam to zmianie miejsca zamieszkania, zbyt wielu nowościom w otoczeniu przez co mój umysł pozostawał wciąż w trybie czuwania. Gdy jednak po kilku latach nic się nie zmieniło zaczęłam się nad tym zastanawiać i właściwie długo nie musiałam szukać odpowiedzi.

Chwilka w lesie

Wychowałam się kwadrans piechotką od Parku Śląskiego a wczesną dorosłość spędziłam widząc z okna rezerwat przyrody. Wszelkie spacery, nawet kilkugodzinne odbywały się właśnie na tych obszarach. Pies wybiegany, ja wyciszona z głową pustą tylko na chwilę by zaraz wypełniła się pomysłami. Las pozwalał mi zniknąć! Schować się! Na chwilę stałam się niewidzialna z okazjonalnymi spotkaniami innych spacerujących „niewidzialnych” właścicieli psów; przy mijaniu się wystarczało kulturalne skinięcie głowy i uśmiech, czasem kilka zdawkowych słów gdy psy postanowiły zawrzeć bliższą znajomość.

Gdy tylko to sobie uświadomiłam zaczęłam szukać lasów w najbliższej okolicy. Poszukiwania dały marne rezultaty: okazało się, że wszędzie daleko, bez auta ani rusz… Trudno! Pojechaliśmy do najbliższego lasu i od razu poczuliśmy ten klimat! Las mieszany, z przecinającą go niewielką rzeką. Można spacerować wyznaczoną asfaltową drogą lub trawiastymi ścieżkami. Spacerowiczów niewiele! Pamiętam dobrze, jakie ukojenie przyniósł mi ten space””r!

 

„Sekretne życie drzew” Peter. Wohlleben

Miało być o książce… będzie o lesie. (O ironio!)

Sekretne życie drzew Petera Wohllebena – niemieckiego leśnika – to książka, która pokazuje nieznane oblicze lasu. Z lekcji biologii niektórzy – o dobrej pamięci – mogą przywołać i opisać hasła takie jak: rośliny nagonasienne, haploid, miazga, fotosynteza… Na szczęście powtórka z liceum nie będzie nam potrzebna. Autor używa przystępnego języka opisując skomplikowane zjawiska. Na przykład tu:

Za szczodrą zapłatę w cukrach dorzucają gratis jeszcze parę usług na przykład filtrację metali ciężkich. Te na pewno nie służą korzeniom, grzybom za to specjalnie nie przeszkadzają. Wyodrębnione szkodliwe substancje pojawiają się potem każdej jesieni w pięknych owocnikach, które jako borowiki czy podgrzybki brunatne zabieramy ze sobą do domu. Nic dziwnego, że na przykład radioaktywny cez, który zalega w glebie jeszcze od czasów katastrofy reaktora w Czarnobylu w 1986 roku, najłatwiej znaleźć w grzybach.

albo tu:

Leśny ekosystem trwa w subtelnej równowadze. Każde stworzenie ma w nim swoją niszę, swą funkcję, które służą dobru wszystkich. W taki sposób opisuje się często naturę , jednak niestety jest to opis fałszywy. Bo tam, pod drzewami,  rządzi prawo silniejszego. Każdy gatunek chciałby przeżyć i zabiera innemu to, czego sam potrzebuje. Zasadniczo nikt nie zna litości, a system przed gigantycznym załamaniem chronią jedynie mechanizmy obronne, które przeciwdziałają bezprawnej ingerencji. Ostatnie zabezpieczenie stanowi własny interes genetyczny – ten, kto jest zbyt chciwy i zbyt wiele zabiera dla siebie, nic w zamian nie dając, pozbawia się własnej bazy zyciowej i ginie.

Autor opisuje las z perspektywy pojedynczego drzewa jak i całej społeczności. Dowiemy się m.in jak leśni rodzice dbają o swoje pociechy – siewki, jak pomagają sobie nawzajem przetrwać okresy głodu i czy ktoś im w tym pomaga? Dowiemy się czy drzewa rosnące przy ulicy mają się tak dobrze jak te w lesie, czy psie odchody szkodzą, a może bardziej sowy i dzięcioły? Skąd drzewa wiedzą, że zbliża się wiosna? I czy drzewa krzyczą?

 

To co z tym dzięciołem?

Nasuwa mi się czasem podejrzenie, że gdyby bezspornie stwierdzono, jak bardzo pod wieloma względami drzewa i inne rośliny zielone są podobne do zwierząt, musielibyśmy je traktować z większym respektem.

Autor pokazuje nam również dlaczego barszcz kaukaski tak się rozpanoszył w Europie:

Pochodzi z Kaukazu i osiąga ponad trzy metry wzrostu. Już w dziewiętnastym wieku został sprowadzony do środkowej Europy z uwagi na urodę jego białych baldachów mierzących do pół metra średnicy. Tu zwiał z ogrodów botanicznych i od tej pory dziarsko rozprzestrzenia się na niejednej łące. Barszcz kaukaski uważa się za bardzo niebezpieczny, ponieważ jego sok na skórze w połączeniu z działaniem promieni ultrafioletowych może spowodować rany przypominające oparzenia. Rocznie wydaje się sumy idące w miliony, by wykopać i zniszczyć te rośliny – jak dotąd bez większych sukcesów. Barszcz jednak tylko dlatego może się rozprzestrzeniać, że w dolinach strumieni i rzek brakuje pierwotnych lasów łęgowych. gdy one powrócą, pod koronami drzew zrobi sie tak ciemno, że barszcz zniknie.(…) Gdy tylko prowadzący własną gospodarkę człowiek zostawi ten problem drzewom, zostanie on natychmiast rozwiązany.

Lektura całej książki pozwoliła mi również wyrobić sobie zdanie na temat tego, co działo się w Puszczy Białowieskiej. Poniższy cytat najlepiej pokazuje, kto w tym sporze miał rację:

„Stary” nie oznacza u drzew „słaby, zgarbiony i chorowity”, lecz wręcz przeciwnie – „efektywny i pełen werwy”. Drzewni starcy są zatem wyraźnie produktywniejsi niż młode szczawie, a w związku ze zmianą klimatu są też ważnymi sprzymierzeńcami ludzi.  (…) Gdybyśmy chcieli wykorzystać lasy jako środek w walce ze zmianami klimatycznymi, musimy pozwolić im na starzenie się, właśnie tak, jak tego żądają wielkie stowarzyszenia ochrony przyrody.

 

* Po latach kleszczowej beztroski znajdywane w psiej sierści napęczniałe pajęczaki przypomniały mi o właściwej ochronie przed ugryzieniem. Przypominam i Wam ( żeby terapia lasem była skuteczna),  zanim pojawicie się w parku czy w lesie pamiętajcie by posmarować siebie, dzieci i zwierzaka skutecznym środkiem.

*The japanese practice of forest bathing is scientificially proven to be good for you?