Book food good mood

Book food good mood

Healthy lifestyle of daydreamer

Najnowsze posty

Gorący czas samobójstw

Gorący czas samobójstw

Na lato czekamy z utęsknieniem. Marzymy o wakacjach, śniadaniach na świeżym powietrzu, opalaniu się na plaży, świeżych malinach, ogniskach… ach! Każdy ma na pewno swój ulubiony sposób na spędzanie tych gorących, słonecznych dni. Wysoka temperatura może jednak wywołać skutki uboczne w postaci odwodnienia, udaru, skoków […]

The healing self

The healing self

  The dividing line between what happens automatically and what happens voluntarily isn’t fixed. Choices matter, and thus the healing self comes into play. On its own the body knows how to survive; it’s up to us to teach it how to thrive.  – Deepak […]

Chleb z natką pietruszki i cebulką

Chleb z natką pietruszki i cebulką

W domu czuję się najlepiej, kiedy pachnie dobrym chlebem, rosołem i ciastem. Wtedy czuję się rzeczywiście – jak w domu. Zawsze zastanawiało mnie tłumaczenie pań domu, że akurat dom pachnie tym co przed chwilką ugotowały i że zaraz otworzą okno, żeby wywietrzyć. Cokolwiek zostało przygotowane niesie ze sobą zapach błogostanu, tego, że w domu jest co jeść, że właśnie ktoś poświęcił swój czas na przygotowanie obiadu czy chce nas po królewsku ugościć sernikiem…

Także jak znalazłam kolejną książkę o gotowaniu, która do mnie przemówiła, to nie zawahałam się ani chwili i wylądowała niezwłocznie w mojej torbie. Kilkukrotnie piekłam bułki lub chleb w domu, ale to zawsze zabiera sporo czasu – może nie samo przygotowanie ciasta, ale czas rośnięcia i pieczenia zawsze zabiera uwagę, którą wolałam wykorzystać na inne cele. Chyba jednak dojrzałam i poradziłam sobie z tym problemem multitaskingu 😉

Oto książka: Przepisy na chleb z całego świata autorstwa Rachel Lane i Carli Bardi

Przepisy na chleb z całego świata

 

Zdążyłam upiec już pierwszy bochenek. Przy wyborze kierowałam się prostotą wykonania, oryginalnością przepisu ale i dostępnością składników w mojej kuchni. Postawiłam więc na chleb z natką pietruszki i cebulką.

Przepis na chleb z natką pietruszki i cebulką:

Składniki:

525 gram mąki pszennej
1 łyżka soli
1 łyżka cukru
7 gram drożdży instant
375 ml mleka w letniej temperaturze
6 łyżek (90 gram) roztopionego masła
1 mała cebula, w drobną kostkę
1 ząbek czosnku, poszatkowany
4 łyżki świeżej pietruszki

Pierwszy chleb z książki Przepisy na chleb z całego świata

 

 

 

Wymieszaj suche składniki z drożdżami, dodaj mleko i 4 łyżki masła. Mieszaj powoli dopóki ciasto nie zacznie odrywać się od misy. Odstaw na kwadrans. Zmieszaj ponownie ciasto tym razem ze średnią szybkością miksera. Dosyp ewentualnie trochę mąki by uzyskać zwarte i elastyczne ciasto.

Zrób z ciasta kulę i włóż do naoliwionej misy, kilkukrotnie je obracając, aby całe ciasto pokryło się olejem. Przykryj ciasto luźno folią spożywczą i odstaw w ciepłe i spokojne miejsce na około 1.5 godziny tak, żeby ciasto podwoiło objętość.

Podgrzej resztę masła, wrzuć cebulkę i czosnek i podsmaż je przez chwilę. Dosyp pietruszkę. Włącz piekarnik na 200°C Posmaruj blat do pieczenia olejem, przesyp mąką i ułóż na nim ciasto. Lekko ugniatając uformuj kwadrat. Wszystkie większe pęcherze powietrza powinny zostać usunięte. Posmaruj ciasto mieszanką i zwiń jak roladę. Ułóż na środku blatu do pieczenia i pozwól odpocząć jeszcze przez 1/2 godziny.

Piecz przez 30 minut do uzyskania złotobrązowego koloru.

 

 

 

 

 

Mimo, że autorzy sugerują, by chleb podawać ciepły sprawdza się bardzo dobrze następnego dnia i jeszcze kolejnego…

Następnym razem popracuję nad zwinięciem ciasta, bo troszkę się mi rozwarstwia…

Poniżej wstawiam zdjęcie jak chleb prezentuje się w książce (zwróćcie, proszę, uwagę ile chlebów do zrobienia na już zaznaczyłam;)). Wydaje mi się, że osiągnęłam podobny efekt i jestem z niego bardzo zadowolona. Na pewno upiekę je jeszcze niejednokrotnie.

Wzór. Chleb wychodzi wzorowo:)

Mam nadzieję, że Wam również będzie smakował!

Mango lassi na dwa sposoby

Mango lassi na dwa sposoby

Mango to owoc wielozadaniowy: sprawdza się przy śniadaniu do owsianki, do kolorowej sałatki w lunchboxie, w deserach, do kanapek czy do obiadu. Ale ten post nie będzie o tym jak jeść mango. Tylko o tym, jak je wykorzystać w napoju zwanym lassi, mango lassi.   […]

451° Fahrenheita – recenzja

451° Fahrenheita – recenzja

Wczorajszy wieczór spędziliśmy oglądając 451° Fahrenheita – nowy film Ramina Bahraniego, produkcji HBO.  Przyciągnął mnie pomysł na film – palenie książek. I jako że ten blog jest po części książkowy to i nie może zabraknąć recenzji filmu o nich. Film powstał na podstawie książki wydanej w 1953r, […]


Dziennik

Magia olewania – bez magii?

Magia olewania – bez magii?

Ostatnio dowiedziałam się, że są ludzie, którzy nigdy w życiu nie byli w bibliotece! Dla mnie nie do wiary! Ja pół mojej młodości spędziłam poszukując co tydzień nowej książki. Wybierałam z nabożeństwem, pieczołowitością po okładce i opisie z tyłu książki i decydowałam się na coś w zależności od nastroju i zapotrzebowania.

No ale są inne czasy. Spędzamy czas na fejsbuczku, pijąc zielone koktajle i wylegując się na plażach Sopotu, a książki wybieramy w księgarniach internetowych;) Tak też zrobiłam tym razem. I jak się pomyliłam! Książka, którą sobie wybrałam okazała się tego ani trochę nie warta.

Po kolei.

Mimo że już jestem po trzydziestce nadal szukam swojej drogi, uczę się nieustannie i odkrywam nowe możliwości, weryfikuję wiedzę, którą już posiadłam, aktualizuję. I jak zobaczyłam tytuł: The life changing magic of not giving a fuck; w ślicznej białej okładce z połyskliwym malinowym napisem… to zapragnęłam mieć tę książkę w rękach. A jak jeszcze przeczytałam, że autorka ukończyła Harvarda (och, mam taką słabostkę) to byłam już zdecydowana. I spodziewałam się wszystkiego najlepszego.

Magia olewania  – obiecujący początek:

Not giving a fuck means taking care of yourself first – like affixing your own oxygen mask before helping other.

Zakupiłam 2 książki: Marie Kondo podarowałam Siostrze.

Autorka zachęca, by zająć się sobą, by olać te wszystkie małe denerwujące nas rzeczy i sprawy. Kolega na fejsie, który dzieli się fociami śniadania, obiadu i kolacji dzień w dzień? Modny serial, który zaczęłaś oglądać, ale w ogóle Cię nie wciągnął? Niedopasowane buty do sukienki? Ale i poważniej – by wybrać pracę i zajęcia, które będą nam odpowiadać i będą nas cieszyć.

I stopped keeping track of my vacantion days like a prisoner tallying her sentence in hash marks on the cell-block wall.

Wykonanie inwentaryzacji własnych upodobań i potrzeb pomoże w skutecznym odrzuceniu plew od ziaren.

I call it NotSorry Method. It has two steps:
1. Deciding what you don’t give a fuck about
2. Not giving a fuck about those things
And of course, „Not Sorry” is how you should feel when you’ve accomplished this.

Choć metoda ma tylko 2 kroki, zadanie nie należy bynajmniej do najprostszych. Wymaga poświęcenia czasu na siebie i na myślenie; wymaga również uczciwości, a wszystko to – jak mawia moja Mama – nie są proste sprawy.

Przy tym może pomóc ćwiczenie:

A visualization exercise

Sit down. Relax.
I want you to take a minute and do a free-form visualization of all the things that currently feel pressured – by freinds, family, society, or even your own twisted sense of obligation – to give a fuck about.
These could include, but are not limited to: matching your belt to tour handbag, LinkedIn, eating local, hot yoga, paleo diets, the Harry Potter books, kombucha, „trending”, Jeremy Corbyn, podcasts, ponchos-as-fashion, the ballet, Bret Easton Ellis, hashtags, fair-trade coffee, the Cloud, other people’s children, sanctimonious Christians, understanding China’s economy, #catsofinstagram, X Factor, your father’s new wife, and/or Glastonbury.

I jeśli o mnie chodzi to byłoby na tyle. Następne rozdziały to odmienianie przez przypadki tego, co już zostało powiedziane. I – niestety – pozostanie przy sprawach trywialnych, błahostkach, bzdurkach. I choć uporządkowanie tych elementów w głowie naprawdę pozwala na głębszy oddech to królik z kapelusza nie wyskoczył. Spodziewałam się większej ilości rozwiązań, narzędzi, pomysłów… magii!

Ale tak sobie myślę, że ta książka nie była adresowana do mnie. Raczej do tej grupy odbiorców dla której powstał film, który wklejam poniżej.